- Rozmawiała pani z mężem wczoraj w południe? .
Właśnie do jednego z tych więzień, znajdującego się w Kolonii, skierowali kroki wysłannicy Robespierre’a: jego zastępca i najlepszy szpieg gdyż dobrze mówili po niemiecku. Obaj przybyli tu pod zmienionymi nazwiskami i z fałszywymi dokumentami. Udawali kupców francuskich, jadących do Kolonii w celu nabycia słynnych tkanin. Conroy nie był tam osobiście, by pojmać arcybiskupa Lorraine’a, wielkiego mistrza Zakonu Syjonu. A ci, którzy przybyli z tą misją, nie podawali swojej narodowości: po prostu wykonali zadanie i zniknęli jak złe duchy.. - A co z imionami i nazwiskami? - spytał Thorne. - Czy one też coś znaczą?. Oglądaniem telewizji nie miał nic innego do roboty, ale pomimo trzech tabletek. Paget zmrużył oczy; zbliżało się południe i światło zaczynało go razić.. — Gdyby posługiwał się pamięcią, jego zdolności byłyby siłą rzeczy ograniczone. Nie... On liczy. Zwrócił pan uwagę, jak zastanawiał się, ile jest sekund w stuleciu. Podał dokładny wynik?. - Bardzo dziękuję za wygłoszenie mowy pożegnalnej -odezwała się słabym głosem zza czarnej woalki, kurczowo zaciskając palce na przedramieniu Masona. - Bili na pewno bardzo się ucieszył, słysząc z twoich ust tyle pochwał..